loader image

Żeby ziarno mogło wykiełkować, nie może pozostać ziarnem.
Trafia pod ziemię.
W ciemność.
Jego dotychczasowa forma zaczyna się rozpadać.
Gdyby mogło wtedy myśleć, być może uznałoby, że właśnie dzieje się z nim coś strasznego.
Że traci siebie…


Ale ono nie znika.
Ono się przeobraża.


Myślę, że w życiu człowieka też przychodzą takie momenty.
Coś, co dotąd działało, przestaje działać.
Coś, czego byliśmy pewni, przestaje być pewne.
Ludzie odchodzą.
Stare odpowiedzi już nie wystarczają.

I nagle…
Nie ma się czego trzymać.


Pierwszym odruchem jest często próba powrotu.
Chcę znowu być ziarnem.
Tam przynajmniej wiedziałem, kim jestem.
Znałem swoją formę.
Wiedziałem, jak działa moje życie.


Tylko że być może nie da się już wrócić.
Być może życie nie próbuje nas wtedy zniszczyć.
Być może właśnie kiełkujemy.


Najtrudniejsze jest to, że będąc pod ziemią, nie widzimy jeszcze rośliny.


Nie wiemy, kim będziemy.
Nie wiemy, dokąd to prowadzi.
Nie mamy gwarancji.
Możemy jedynie pozwolić sobie przejść przez dyskomfort niewiedzy i zobaczyć, co wydarzy się dalej.

I może właśnie wtedy szczególnie potrzebujemy obok siebie ludzi, którzy nie próbują zrobić z nas z powrotem tego, kim byliśmy.
Którzy potrafią być blisko również wtedy, kiedy sami jeszcze nie wiemy, kim się stajemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *