W świecie terapii często szukamy najlepszej metody, najlepszego specjalisty i najlepszego sposobu pracy. Chcemy mieć pewność, że istnieje ktoś, kto wie dokładnie, czego potrzebuje organizm i jak doprowadzić go do zdrowia.
Z biegiem lat coraz trudniej mi w to wierzyć.
Nie dlatego, że wiedza nie jest ważna. Jest niezwykle ważna. Tak samo jak doświadczenie, umiejętności i rzetelny warsztat. Problem polega na tym, że żywy organizm jest znacznie bardziej złożony, niż jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć.
Nie wiemy dokładnie, czego potrzebuje drugi człowiek. Możemy słuchać, obserwować, badać, analizować i proponować różne formy wsparcia. Możemy korzystać z wiedzy i doświadczenia. Nie mamy jednak dostępu do pełnej mapy procesów zachodzących w drugim człowieku.
To prowadzi do prostego wniosku: Nie istnieje najlepsza metoda. Nie istnieje również najlepszy terapeuta. Każdy terapeuta jest niepowtarzalną kombinacją wiedzy, doświadczeń, historii życia, spotkań, sukcesów, porażek, wrażliwości i obecności.
Metody są jak alfabet. Zawierają określony zbiór liter, narzędzi i możliwości. Jednak każdy terapeuta układa z tych samych liter własne słowa.
Dlatego wartość terapii nie wynika wyłącznie z zastosowanej metody. Wynika również z jakości spotkania dwóch ludzi. Z czasem coraz bardziej dostrzegam, że dojrzałość terapeutyczna nie polega na wzroście pewności siebie. Polega raczej na wzroście pokory.
Nie na przekonaniu: „Wiem, czego potrzebuje ten człowiek.” Lecz na gotowości powiedzenia: „Nie wiem dokładnie, czego potrzebuje ten człowiek. Mogę jednak zaoferować swoją wiedzę, doświadczenie, obecność i określone bodźce, które być może okażą się pomocne.”
W takim ujęciu terapeuta nie naprawia człowieka. Nie wywołuje zdrowia. Nie kontroluje procesu. Może jedynie wspierać warunki, w których organizm będzie miał większą szansę odnaleźć własną drogę do równowagi. Im więcej wiemy, tym wyraźniej widzimy, jak wiele pozostaje nieznane. A wraz z tą świadomością pojawia się pokora wobec życia, organizmu i tajemnicy drugiego człowieka.
„Metody są alfabetem. Każdy terapeuta układa z tych samych liter własne słowa.”
